Kontakt z nami

Bangladesz

COP27: Bangladesz wzywa bogate kraje do osiągnięcia celu 100 miliardów dolarów, a następnie przekroczenia go.

DZIELIĆ:

Opublikowany

on

Jest to cel, który wciąż jest pomijany, 100 miliardów dolarów rocznie, które najbogatsze kraje świata po raz pierwszy zobowiązały się 13 lat temu na pokrycie kosztów walki ze zmianami klimatycznymi w krajach o niskich i średnich dochodach. Bangladesz, gęsto zaludniony kraj podatny na podnoszenie się poziomu mórz, jest na COP27 w Egipcie, wzywając kraje, które przede wszystkim spowodowały globalne ocieplenie, aby w końcu wypełniły swoje zobowiązania, pisze redaktor polityczny Nick Powell.

To właśnie na COP15, który odbył się w Kopenhadze w 2009 roku, najbardziej rozwinięte kraje świata zobowiązały się co roku przekazywać 100 miliardów dolarów na pomoc biedniejszym krajom w walce ze zmianami klimatycznymi. Logika była prosta, bogate kraje zbudowały swoje gospodarki przy użyciu technologii emitujących CO2, które rozgrzały planetę. W wielu przypadkach to kraje, które straciły tę spuściznę dobrobytu, stanęły teraz w obliczu najpoważniejszych konsekwencji.

Bogaci odcięli sobie trochę luzu. Cel 100 miliardów dolarów zostałby osiągnięty dopiero w 2020 roku. Następnie podczas COP21 w Paryżu w 2015 roku, często postrzeganego jako triumf w osiągnięciu międzynarodowego porozumienia, cel został przesunięty do 2025 roku.

Nawet po uzgodnieniu nowych wytycznych na COP26 w Glasgow w zeszłym roku, najbogatsze kraje „długo dotrzymują obietnic, ale żałośnie brakuje dostaw”, jak powiedział dyrektor Departamentu Środowiska Bangladeszu Ziaul Haque, który jest członkiem delegacji swojego kraju w Egipski kurort Sharm El Sheikh.

Nie chodzi o to, że 100 miliardów dolarów rocznie prawdopodobnie wystarczy, ale według danych OECD byłaby to poprawa w stosunku do 83.3 miliarda dolarów, które osiągnięto w 2020 roku. Negocjatorzy na COP27 przynajmniej dyskutują, czy formalnie rozważyć, jak zapłacić ogromny rachunek za straty i szkody spowodowane zmianami klimatycznymi.

Bangladesz próbuje przekonać najbardziej zaawansowane gospodarki świata, by wreszcie zaczęły płacić. Ich rządy stoją w obliczu konkurencyjnych priorytetów, w szczególności oczywiście rosnących kosztów energii, ale podobno są one zobowiązane do robienia wszystkiego, co konieczne, aby osiągnąć cele związane ze zmianami klimatycznymi.

Premier Bangladeszu, szejk Hasina, stwierdził, że nie jest to tylko najpilniejsza sprawa naszych czasów, ale najpilniejsza sprawa w historii ludzkości. Słowa po prostu nie wystarczą, przekonuje, nie tylko dla mieszkańców Sylhet w Bangladeszu, którzy zmagają się z najgorszymi powodziami od stulecia. Tweety wsparcia i małe paczki pomocy też nie wystarczą.

reklama

Od dawna czas na działanie to jej przesłanie do COP27, z wezwaniem do podwojenia finansów do 2025 roku. Premier postrzega to jako moralny obowiązek krajów, które wzbogaciły się na paliwach kopalnych, że teraz pomagają krajom takim jak jej , co stanowi zaledwie 0.56% obecnych światowych emisji dwutlenku węgla.

Bangladesz to historia sukcesu gospodarczego. W ciągu pięćdziesięciu lat przeszło od wyniszczającej wojny o niepodległość do bycia na dobrej drodze do stania się krajem o średnich dochodach. Jednak globalne ocieplenie jest tak bardzo zagrożone. Podnoszący się poziom mórz, erozja wybrzeży, susze, ekstremalne upały i powodzie nieuchronnie powodują szkody gospodarcze i ludzkie cierpienie.

Delegacja Bangladeszu w Sharm El Sheikh przedstawia sprawę swojego kraju – tak naprawdę w imieniu lub na całym świecie – z wielką pilnością i ogromną wiarygodnością.

Udostępnij ten artykuł:

EU Reporter publikuje artykuły z różnych źródeł zewnętrznych, które wyrażają szeroki zakres punktów widzenia. Stanowiska zajęte w tych artykułach niekoniecznie są stanowiskami EU Reporter.

Trendy