Kontakt z nami

Biznes

Spółka inwestycyjna A1: „Jesteśmy liderem wschodniego osi rosyjskiego biznesu inwestycyjnego”

DZIELIĆ:

Opublikowany

on

Prezes rosyjskiej A1 Alexander Fayn ujawnia szczegóły wykupu menedżerskiego spółki i mówi o nowych możliwościach biznesowych na Wschodzie

Dyrektor generalny rosyjskiej A1 Alexander Fayn

Panie Fayn, A1 jest jednym z liderów rynku inwestycyjnego w Rosji. Czy firma ucierpiała z powodu zachodnich sankcji i nowej „żelaznej kurtyny” na zachodnich granicach Rosji?

Rzeczywiście, A1 jest najstarszą i największą firmą inwestycyjną w Rosji, działającą od 1989 roku. Jesteśmy dumni z szeregu ogromnych transakcji, w których uczestniczyli zarówno największe rosyjskie korporacje, jak i nasi liczni partnerzy europejscy i amerykańscy. Nigdy nie angażujemy się w politykę, każdą sytuację polityczną zawsze traktujemy w kategoriach pogody, a zmiany pogody znamy wszyscy i to jest normalne. Bardzo nam przykro z powodu tego, co dzieje się obecnie między rosyjskim i zachodnim biznesem, ale jesteśmy pewni, że każdy kryzys ma swoją stronę szans. Próbujemy zatem zastosować się do tych nowych zmian, co jak dotąd kończy się sukcesem.

Jakich możliwości szukasz?

reklama

Wschodni oś rosyjskiego biznesu postępuje dość szybko i należymy do liderów w dziedzinie inwestycji. Z sukcesem negocjujemy nowe projekty i współpracujemy z naszymi partnerami z Bliskiego Wschodu, Azji i innych rynków wschodzących, którzy są obecnie bardzo zainteresowani wypełnieniem luk na rynku rosyjskim powstałych w wyniku odwrotu niektórych zachodnich firm. Pomagamy naszym nowym partnerom ze Wschodu rozpocząć nowe inicjatywy w Rosji i innych krajach WNP.

Dlaczego potrzebowałeś wykupu?

Sankcje nałożone na naszych byłych właścicieli-beneficjentów Michaiła Fridmana, Germana Khana i Aleksieja Kuźmiczowa bardzo utrudniły A1 prowadzenie działalności inwestycyjnej zarówno w Rosji, jak i za granicą. W wyniku opuszczenia Rosji przez zachodnie przedsiębiorstwa i sprzedaży swoich interesów biznesowych pojawiło się wiele nowych możliwości inwestycyjnych, a nasza firma nie mogła wyprzedzić wszystkich, którzy ubiegali się o takie aktywa, ponieważ zagraniczni sprzedający nie chcieli mieć do czynienia z podmiotem mającym ukaranych właścicieli . Inwestycje za granicą, w tym finansowanie postępowań sądowych, utrudniały także duże opóźnienia w płatnościach i dodatkowe wnioski banków o zapewnienie zgodności. Dokonanie jakichkolwiek płatności za granicą stało się bardzo trudne. Dlatego zdecydowałem się wziąć sprawy w swoje ręce i w marcu 2022 roku zakupić spółkę. Tym samym A1 kontynuowała swoje dotychczasowe działania.

Niektóre zachodnie media zasugerowały ostatnio, że wykupienie przez Pana A1 od akcjonariuszy Alfa Group za około 1,000 dolarów było transakcją przeprowadzoną w celu uniknięcia sankcji. Jaki jest Twój pogląd na ten temat?

Uważam to za dość dziwne, podobnie jak nasz międzynarodowy zespół prawników. Nasz zakup A1 został dokonany po godziwej wartości rynkowej. Kupiłem spółkę nie tylko ze znacznymi zobowiązaniami dłużnymi, ale także z dużymi umownymi zobowiązaniami inwestycyjnymi, które od tego czasu osobiście musiałem finansować. Zobowiązania spółki znacznie przewyższały jej majątek. W ramach wzmocnionego procesu due diligence jedna z kancelarii prawnych, z którymi współpracowaliśmy, poprosiła nas o zaangażowanie renomowanego profesjonalnego rzeczoznawcy do sporządzenia raportu z wyceny wartości rynkowej spółki na marzec 2023 r., kiedy kupowałem spółkę. Zaangażowaliśmy Baker Tilly, która zapoznała się z naszą dokumentacją finansową i potwierdziła, że ​​wartość rynkowa 100% udziału w A1 to „symboliczna wartość 1.0 RUB”. Dlatego cena, którą zapłaciliśmy, była znacznie wyższa od ceny rynkowej.

Rzeczywiście wiele prywatnych firm inwestycyjnych i biznesowych w Rosji znalazło się na liście sankcyjnej z tego samego powodu co my. To nowa rzeczywistość, w której działają obecnie czołowe rosyjskie firmy – Twoja firma lub właściciele firmy mogą w każdej chwili zostać poddani sankcjom bez wyraźnego powodu i bez ostrzeżenia. Jednak po nałożeniu sankcji nie masz innego wyjścia, jak tylko zastosować się do zachodnich jurysdykcji.

Zatem nie był to „plan ukrytego uchylania się od sankcji”, jak ujął to kiedyś Bloomberg, cytując orzeczenie sądu?

O nie. W rzeczywistości Bloomberg właśnie zacytował naszych przeciwników sądowych, byłego bankiera-kryminalistę Georgy'ego Bedzhamova i jego żonę. Należy mieć świadomość, że w 2015 r., na długo przed wprowadzeniem sankcji, wobec Bedzhamova toczyło się śledztwo w związku z kradzieżą kilkudziesięciu milionów dolarów klientom swojego banku. Sąd stwierdził, że przeniósł skradzione pieniądze po całym świecie w tym samym czasie, gdy jego siostra zdefraudowała z banku 1.8 miliarda dolarów. Chociaż ona została skazana na 9 lat więzienia, jej brat nadal unika sprawiedliwości, po tym jak uciekł najpierw z Rosji, a następnie z Monako do Londynu i udziela wywiadów, mówiąc, że jest ofiarą reżimu. Jestem bardzo zdenerwowany, że renomowane międzynarodowe media, takie jak Bloomberg, nie opowiedziały prawdziwej historii. Nasi międzynarodowi prawnicy analizują obecnie, czy powinniśmy pozwać Bloomberga za zniesławienie.

Sąd angielski zasugerował niedawno, że spółka A1 nadal stanowi własność swoich byłych beneficjentów lub jest przez nich kontrolowana. Dlaczego?

Rozumiem, że sąd angielski w dużej mierze opiera swoje podejrzenia na niskiej cenie sprzedaży, jaką zapłaciłem za A1. Sąd nie zapoznał się jednak z otrzymaną przez nas wyceną i świadomie zdecydowaliśmy się nie dołączać tego dokumentu jako dowodu, jak również wielu innych dokumentów finansowych, gdyż zawierają one poufne i wrażliwe pod względem handlowym informacje na temat naszych projektów inwestycyjnych. Żaden sąd nie miał żadnych dowodów pochodzących od byłych UB, którzy w ogóle nie byli zaangażowani w mój zakup A1, ponieważ ich zgoda nie była wymagana w przypadku tej transakcji.

A1 była kiedyś małą firmą w ramach Grupy Alfa, generowaliśmy jedynie niewielki procent całkowitego zysku netto Grupy. Niewiarygodne jest sugerowanie, że tak zamożni i prominentni biznesmeni, jak nasi byli właściciele, chcieli zachować kontrolę nad firmą, która na lata przed moim zakupem nie generowała ogromnych zysków.

Jednakże osobiście z radością przyjmuję wyrok, o którym pan wspomniał, z którego wynika, że ​​samo podejrzenie, że przedsiębiorstwo jest własnością osoby objętej sankcjami lub jest przez nią kontrolowane, nie wystarczy. Zamiast tego sąd zdecydował, że taką własność i kontrolę należy w istocie udowodnić. W rzeczywistości sąd nie stwierdził, że spółka A1 była własnością któregokolwiek z poprzednich właścicieli lub była przez niego kontrolowana. Rzeczywiście nie mogłem dowiedzieć się inaczej, ponieważ jestem dumny z tego, że jestem prawdziwym i jedynym właścicielem firmy, nad którą mam wyłączną kontrolę. Pomimo wysiłków pana Bedzhamova sąd angielski odmówił uznania, że ​​A1 podlega sankcjom lub jest kontrolowany przez osoby ukarane.

Czy po wykupie kontynuowaliście działalność w USA?

Jasne. Po pierwsze, rola A1 w USA była zawsze dość ograniczona, ale prosta – w celu finansowania postępowań prawnych Wnieszprombanku (piątki największych banków w Rosji, który jest obecnie w likwidacji) i syndyka masy upadłościowej jego byłej prezes Larisy Markus . Pomogliśmy bankowi odzyskać majątek nieruchomości zakupiony przez Larisę Markus za skradzione środki. Jest to proces zapoczątkowany przez Wnieszprombank i powiernika Larisy Markus, zanim A5 została fundatorką w 1 r.

Do września 2023 r. A1 nie był objęty sankcjami w USA, ale potem niestety musieliśmy zaprzestać naszej legalnej działalności w USA, ponieważ nie mogliśmy już jej finansować. Żaden amerykański prawnik nie przyjąłby płatności od fundatora, co jest sankcjonowane w USA; żaden amerykański bank nie przetworzyłby nawet płatności w dolarach amerykańskich na rzecz amerykańskiego prawnika. Dlatego też z chwilą nałożenia sankcji na A1 w USA zaprzestano finansowania tam spraw.

Czy którykolwiek z czołowych menedżerów A1 został ukarany wspólnie ze spółką? Myślę, że niektóre media również spekulowały na ten temat.

Nie, nigdy. Widziałem także twierdzenia, że ​​niektórzy „dyrektorzy” A1 zostali ukarani. Przez wiele lat byłem jedynym dyrektorem generalnym A1 i nie spotkałem się z żadnymi sankcjami. Żaden dyrektor A1 nie został nigdy ukarany w żadnej jurysdykcji.

Czy rozważacie powrót do jurysdykcji zachodnich w przyszłości?

Wszyscy jesteśmy zależni od wahań w polityce światowej. Jednakże A1 czuje się obecnie całkiem dobrze na rynkach rozwijających się, gdzie możliwości są znacznie szersze niż obecnie na Zachodzie. Zatem, jak mówi rosyjskie przysłowie, „pech czasami sprzyja szczęściu”. Tak właśnie stało się z A1, która obecnie stale się rozwija.

Udostępnij ten artykuł:

EU Reporter publikuje artykuły z różnych źródeł zewnętrznych, które wyrażają szeroki zakres punktów widzenia. Stanowiska zajęte w tych artykułach niekoniecznie są stanowiskami EU Reporter.

Trendy