Kontakt z nami

Moskwa

Rosja może być demokracją

DZIELIĆ:

Opublikowany

on

Używamy Twojej rejestracji, aby dostarczać treści w sposób, na który wyraziłeś zgodę, i aby lepiej zrozumieć Ciebie. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

„Strategia UE wobec Rosji musi łączyć dwa główne cele: powstrzymać zewnętrzną agresję Kremla i wewnętrzne represje, a jednocześnie współpracować z Rosjanami i pomagać im w budowaniu demokratycznej przyszłości” – powiedział eurodeputowany Andrius Kubilius, autor Sprawozdanie Parlamentu Europejskiego w sprawie przyszłości stosunków politycznych z Rosją, które odbędzie się dziś (15 lipca) w Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu.

Raport wzywa szefa polityki zagranicznej UE Josepa Borrella do przygotowania kompleksowej strategii stosunków z Rosją, zgodnej z podstawowymi wartościami i zasadami UE.

„UE i jej instytucje muszą zmienić nastawienie i wypracować założenie, że Rosja może być demokracją. Potrzebujemy więcej odwagi, by zająć zdecydowane stanowisko wobec reżimu Kremla w sprawie obrony praw człowieka i zasad demokratycznych. Chodzi o zakończenie represji wewnętrznych, wspieranie wolnych i niezależnych mediów, uwolnienie wszystkich więźniów politycznych i wzmocnienie sąsiednich krajów Partnerstwa Wschodniego. Posiadanie stabilnej i demokratycznej Rosji, zamiast agresywnego i ekspansjonistycznego Kremla, przyniesie korzyści wszystkim – dodał Kubilius.

reklama

Jako przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Euronest, które skupia sześć krajów Partnerstwa Wschodniego (Armenię, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzję, Mołdawię i Ukrainę), Kubilius wskazuje w szczególności na znaczenie przewidzianych na wrzesień wyborów parlamentarnych w Rosji. „Jeżeli kandydaci opozycji nie będą mogli kandydować, UE musi być przygotowana na nieuznawanie rosyjskiego parlamentu i rozważenie wystąpienia z wnioskiem o zawieszenie Rosji w międzynarodowych zgromadzeniach parlamentarnych” – podsumował.

reklama

koronawirus

Czy rosyjskie szczepionki przeciwko COVID-19 zostaną uznane w UE?

Opublikowany

on

Nie jest tajemnicą, że Rosja jest jednym z pierwszych krajów na świecie, które opracowały szczepionki przeciwko COVID-19 i już aktywnie z nich korzystają (w Rosji produkowane są obecnie co najmniej cztery różne szczepionki) – Sputnik V, który zyskał uznanie także w wielu krajach na wszystkich kontynentach. Ale do tej pory tak się nie stało w UE, gdzie początkowo lek z Rosji był postrzegany z podejrzliwością. I chociaż autorytatywne źródła medyczne i badawcze od dawna uznają skuteczność Sputnika V, który jest również produkowany na licencji w wielu krajach, Europa nie spieszy się z zatwierdzeniem szczepionki, ustalając możliwe pozytywne rozwiązanie z różnymi warunkami i zastrzeżeniami , pisze Alexi Ivanov, korespondent moskiewski.

Jak zwykle w sprawę interweniowała też polityka. Sputnik V został ogłoszony w niektórych europejskich stolicach „tajną bronią ideologiczną Putina”, a nawet lekiem, który rzekomo podważa autorytet zachodnich producentów. Były też skandale, jak to miało miejsce na Słowacji, gdzie wybuchł kryzys rządowy z powodu rosyjskiego narkotyku. Ale były też inne państwa na kontynencie, które nie czekały na aprobatę Brukseli i zdecydowały się na użycie Sputnika V. Na przykład Węgry, gdzie rosyjska szczepionka jest testowana wraz z innymi lekami. Tiny San Marino również zdecydował się na użycie Sputnika V, uzyskując bardzo pozytywne wyniki. Jednak w wielu krajach – na Ukrainie, Litwie, Łotwie – rosyjska szczepionka jest pod najsurowszym zakazem, głównie ze względów politycznych.

Niestety, ze względu na brak zgody Europejskiej Agencji Leków, rosyjscy turyści zaszczepieni szczepionkami rosyjskiej produkcji nadal mają zakaz wjazdu do Europy, co niezmiennie wpływa przede wszystkim na dramatyczny spadek turystyki.

reklama

Moskwa nie jest jednak skłonna do dramatyzowania sytuacji i jest zdeterminowana czekać, aż Europa będzie gotowa dać „zielone światło” na narkotyki z Rosji.

Rosyjskie Ministerstwo Zdrowia przy wsparciu MSZ prowadzi merytoryczną profesjonalną rozmowę z Unią Europejską na temat wzajemnego uznawania świadectw szczepień – poinformował szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

„Wydaje się, że jest wola polityczna, recytowana. Rozwiązuje się pewne kwestie techniczne i prawne, w tym konieczność zapewnienia ochrony danych osobowych, zapewnienia zgodności technologicznej procedur” – powiedział minister w jednym z komentarzy.

reklama

Minister podkreślił, że Moskwa jest gotowa kontynuować pragmatyczny dialog i oczekuje, że nie będzie opóźnień po stronie europejskiej "ze znakiem upolitycznienia".

W Unii Europejskiej od 1 lipca funkcjonuje system certyfikatów COVID, które wydawane są osobom zaszczepionym lub chorym, a także osobom, które przeszły negatywny test PCR.

Ustawodawstwo umożliwia Komisji Europejskiej uznanie równoważności dokumentów wydanych w innych krajach. Tak więc w sierpniu 2021 r. stało się tak z paszportami szczepień wydawanymi w San Marino, gdzie dostępna jest rosyjska szczepionka Sputnik V.

Jednocześnie nie został jeszcze zarejestrowany w krajach Unii: od marca 2021 roku lek przechodzi stopniową procedurę badania w Europejskiej Agencji Leków (EMA). Szefowa KE Ursula von der Leyen, powiedział, że dostawca nie dostarczył jeszcze „wystarczająco wiarygodnych danych bezpieczeństwa”, chociaż Moskwa twierdzi, że wszystkie dokumenty są już w dyspozycji regulatora.

Kontynuuj czytanie

Aleksiej Nawalny”

Bliski sojusznik krytyka Kremla Nawalnego opuszcza Rosję w obliczu represji - media

Opublikowany

on

By

Ljubow Sobol, rosyjski opozycjonista i bliski sojusznik krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego, rozmawia z dziennikarzami po rozprawie sądowej w Moskwie 15 kwietnia 2021 r. REUTERS / Tatyana Makiejewa

Lubow Sobol (na zdjęciu), prominentny sojusznik uwięzionego krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego, opuścił Rosję kilka dni po tym, jak został skazany na warunkowe zwolnienie w związku z rozprawą z opozycją, podały w niedzielę (8 sierpnia) rosyjskie kanały telewizyjne RT i REN. napisz Toma Balmfortha, Antona Zvereva, Marię Tsvetkova i Olzhas Auyezov, Reuters.

Sobola nie udało się uzyskać komentarza. Jej sojusznicy odmówili wypowiadania się w jej imieniu. Gazety podały, że poleciała do Turcji w sobotę (7 sierpnia) wieczorem. Redaktor naczelny Echo Moskwy stacja radiowa powiedziała również, że wyjechała z kraju.

reklama

33-latek to jedna z najbardziej znanych twarzy w otoczeniu Nawalnego. Została w Moskwie w tym roku, ponieważ inni bliscy sojusznicy polityczni uciekli obawiając się prokuratury przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi.

Sobol została skazana we wtorek na 1 i 1/2 roku zwolnienia warunkowego za lekceważenie ograniczeń COVID-19 podczas protestów, zarzut, który nazwała nonsensem motywowanym politycznie. Ograniczenia obejmowały zakaz wychodzenia z domu w nocy. Czytaj więcej.

Po orzeczeniu powiedziała w radiu Echo Moskwy, że wyrok jeszcze nie wszedł w życie, a ograniczenia są nieskuteczne. „Zasadniczo można to zinterpretować jako możliwość opuszczenia kraju” – powiedziała.

reklama

Sojusznicy Nawalnego napotykają narastającą presję. W tym tygodniu czerwcowe orzeczenie sądu formalnie weszło w życie delegalizując ogólnokrajową siatkę aktywistów zbudowaną przez Nawalnego, największego krajowego przeciwnika prezydenta Władimira Putina, jako „ekstremistę”.

Sam Nawalny odsiaduje 2 i pół roku więzienia za naruszenie zwolnienia warunkowego w sprawie o defraudację, która, jak twierdzi, została sfingowana.

Kontynuuj czytanie

Moskwa

NATO kontra Rosja: Niebezpieczne gry

Opublikowany

on

Wydaje się, że w ostatnim czasie Morze Czarne staje się w coraz większym stopniu areną konfrontacji NATO z Rosją. Kolejnym potwierdzeniem tego były zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia wojskowe Sea Breeze 2021, które niedawno zakończyły się w regionie, który gościł na Ukrainie. pisze Alexi Ivanov, korespondent moskiewski.

Ćwiczenia Sea Breeze — 2021 są najbardziej reprezentatywne w całej historii ich holdingu. Wzięły w nich udział 32 kraje, około 5,000 32 personelu wojskowego, 40 okręty, 18 samolotów, XNUMX grup lądowych i morskich sił specjalnych z Ukrainy, a także członków NATO i krajów partnerskich, w tym Stany Zjednoczone.

Głównym miejscem ćwiczeń była Ukraina, która z oczywistych względów traktuje to wydarzenie jako militarne i częściowo polityczne wsparcie dla swojej suwerenności, przede wszystkim w obliczu utraty Krymu i impasu wojskowo-politycznego w Donbasie. Ponadto Kijów ma nadzieję, że organizacja tak dużej imprezy przyczyni się do szybkiej integracji Ukrainy z Sojuszem.

reklama

Kilka lat temu Flota Czarnomorska Federacji Rosyjskiej była stałym uczestnikiem tej serii manewrów. Następnie opracowali głównie zadania humanitarne, a także współdziałanie flot różnych państw.

W ostatnich latach scenariusz ćwiczeń znacznie się zmienił. Rosyjskie okręty nie są już na nie zapraszane, a na pierwszy plan wysunął się rozwój działań zapewniających obronę przeciwlotniczą i przeciw okrętom podwodnym oraz desanty desantowe – typowe morskie operacje bojowe.

Ogłoszony w tym roku scenariusz obejmuje zakrojony na szeroką skalę komponent przybrzeżny i symuluje wielonarodową misję stabilizacji sytuacji na Ukrainie i konfrontację z nielegalnymi grupami zbrojnymi wspieranymi przez sąsiednie państwo, nikt specjalnie nie ukrywa, że ​​chodzi o Rosję.

reklama

Z oczywistych względów Siły Zbrojne Rosji bardzo uważnie śledziły te ćwiczenia. I jak się okazało, nie na próżno! Morze było patrolowane przez rosyjskie okręty wojenne, a rosyjskie myśliwce były stale na niebie.

Zgodnie z oczekiwaniami w Moskwie okręty NATO kilkakrotnie próbowały zorganizować prowokacje. Dwa okręty wojenne - HNLMS Evertsen z holenderskiej marynarki wojennej i brytyjski HMS Defender próbowały naruszyć wody terytorialne Rosji w pobliżu Krymu, powołując się na fakt, że jest to terytorium Ukrainy. Jak wiadomo, Zachód nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku. Właśnie pod tym pretekstem przeprowadzono te niebezpieczne manewry.

Rosja zareagowała ostro. Pod groźbą otwarcia ognia obce statki musiały opuścić wody terytorialne Rosji. Jednak ani Londyn, ani Amsterdam nie przyznały, że była to prowokacja.

Według specjalnego przedstawiciela Sekretarza Generalnego NATO ds. krajów Południowego Kaukazu i Azji Środkowej Jamesa Appathurai Sojusz Północnoatlantycki pozostanie w regionie Morza Czarnego, aby wspierać swoich sojuszników i partnerów.

„NATO ma jasne stanowisko, jeśli chodzi o wolność żeglugi i fakt, że Krym to Ukraina, a nie Rosja. Podczas incydentu z HMS Defender sojusznicy NATO wykazali się stanowczością w obronie tych zasad” – powiedział Appathurai.

Z kolei brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab powiedział, że brytyjskie okręty wojenne „będą nadal wpływały na wody terytorialne Ukrainy”. Trasę przebytą przez niszczyciel intruzów nazwał najkrótszą drogą międzynarodową z Odessy do gruzińskiego Batumi.

„Mamy pełne prawo do swobodnego przechodzenia przez ukraińskie wody terytorialne zgodnie z międzynarodowymi standardami. Będziemy to robić nadal” – podkreślił wysoki rangą urzędnik.

Moskwa zapowiedziała, że ​​nie dopuści do takich incydentów w przyszłości, aw razie potrzeby jest gotowa zastosować wobec sprawców „najostrzejszych i najbardziej ekstremalnych środków”, choć taki scenariusz jest przedstawiany przez Kreml jako „skrajnie niepożądany” dla Rosji.

Wielu ekspertów zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie natychmiast zaczęło mówić o potencjalnym zagrożeniu III wojną światową, która w rzeczywistości może wybuchnąć z powodu Ukrainy. Jest oczywiste, że takie prognozy nie są korzystne dla nikogo: ani NATO, ani Rosji. Niemniej jednak po obu stronach pozostaje wojownicza i stanowcza postawa, która nie może nie wywoływać strachu i niepokoju wśród zwykłych ludzi.

Nawet po zakończeniu Sea Breeze 2021 NATO nadal deklaruje, że nigdzie nie opuszczą Morza Czarnego. Potwierdza to już wysyłanie do regionu nowych statków.

Niemniej pytanie pozostaje otwarte: czy Sojusz Północnoatlantycki jest gotowy do podjęcia ekstremalnych środków wobec Rosji pod pretekstem ochrony suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, której wciąż uporczywie odmawia się przyjęcia do NATO?

Kontynuuj czytanie
reklama
reklama
reklama

Trendy