Kontakt z nami

Brexit

Dla londyńskich firm spożywczych i winiarskich #Brexit ma gorzki smak

DZIELIĆ:

Opublikowany

on

Używamy Twojej rejestracji, aby dostarczać treści w sposób, na który wyraziłeś zgodę, i aby lepiej Cię zrozumieć. Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

s3-reutersmedia-netImportowanie wykwintnej żywności z Hiszpanii okazało się dobrym interesem dla londyńskiej firmy Brindisa, ale podobnie jak wiele przedsiębiorstw z branży spożywczej i winiarskiej, które opierają się na swobodnym przepływie towarów i pracowników w Unii Europejskiej, firma ta została mocno dotknięta decyzją Wielkiej Brytanii o wystąpieniu z Unii Europejskiej, pisze, Estelle Shirbon.

Założona 28 lat temu przez przedsiębiorcę Monikę Linton, Brindisa zatrudnia obecnie 300 osób w pięciu londyńskich restauracjach, dwóch sklepach i magazynie.

Jest częścią sektora obejmującego ponad 27,500 14 przedsiębiorstw w Londynie, generujących roczny obrót przekraczający 17 miliardów funtów (XNUMX miliardów). Żywność i wino to jedna z najbardziej dynamicznych branż usługowych w mieście, ale także jedna z najbardziej narażonych na proces opuszczania UE, znany jako Brexit.

„Jeśli chodzi o Brexit, prawdopodobnie jesteśmy najmniej aktywni w rządzie” ulubiony „Firma, ponieważ wszystko sprowadzamy i zatrudniamy wielu ludzi spoza Wielkiej Brytanii” – powiedziała Linton agencji Reuters w swoim sklepie w Borough Market, raju dla smakoszy na południe od Tamizy.

Spadek wartości funta w stosunku do euro po głosowaniu podniósł ceny rzemieślniczych serów, szynek i innych produktów, które Brindisa otrzymuje z całej Hiszpanii.

„Musieliśmy podnieść ceny” – powiedział Linton. „Wycena spadła tak bardzo, że nie mogliśmy utrzymać marży”.

Dział importu i dystrybucji firmy Brindisa wydaje rocznie 11 milionów euro na zakup towarów w Hiszpanii, więc gwałtowny spadek wartości funta po referendum może kosztować firmę około 2 milionów funtów w porównaniu z kursem wymiany w tym samym okresie w zeszłym roku.

Dla małych firm, które dominują w sektorze żywności i napojów, przetrwanie szoku walutowego może być wyczerpujące, ponieważ nie mają wystarczającej liczby pracowników, aby zająć się planowaniem awaryjnym.

„To pochłania całą naszą uwagę” — powiedział Giles Budibent, współwłaściciel wraz z bratem importera i dystrybutora wina Barton Brownsdon & Sadler (BBS). „Mamy tylko tyle. Nie możemy biegać w kółko, szukając nowych klientów”.

Firma importuje produkty z krajów UE, Francji, Włoch i Hiszpanii, a także z Chile, Republiki Południowej Afryki i Australii. Po globalnym kryzysie finansowym w 2008 r. rozwinął bardziej wyrafinowane podejście do zabezpieczania waluty, łagodząc początkowy cios Brexitu, ale w październiku również musiał podnieść ceny.

Byłoby dużym wyzwaniem dla BBS i Brindisy, gdyby umowa, którą Wielka Brytania ostatecznie wynegocjuje z 27 pozostałymi członkami UE, obejmowała powrót barier handlowych.

„Jesteśmy tym niezmiernie zaniepokojeni. W tej chwili jest to po prostu takie proste. Chcesz coś importować z Europy, po prostu to robisz” – powiedział Budibent.

Brindisa importuje wiele produktów o krótkim okresie przydatności, takich jak młode sery farmerskie i świeże mięso. „Możemy skończyć tam, gdzie byliśmy wcześniej, gdzie mamy masę papierkowej roboty, ale istnieje również ryzyko, że coś zostanie zatrzymane na granicy” – powiedział Linton.

Martwiła się również, co stanie się z przepisami dotyczącymi etykietowania, identyfikowalności żywności, bezpieczeństwa i autentyczności produktów.

„Jeśli Wielka Brytania będzie musiała ustanowić własne przepisy, wszyscy dostawcy będą musieli mieć etykiety dla Wielkiej Brytanii, a nie dla Europy, co jest naprawdę kosztownym i powolnym procesem” – stwierdziła.

Ale główną troską Lintona i reszty branży jest to, że Brexit przyniesie ograniczenia w imigracji, zmniejszając pulę taniej siły roboczej z zagranicy, na której polega.

„Branża restauracyjna to branża imigrantów” – powiedział Peter Harden, współzałożyciel Harden’s London Restaurants, szanowanego corocznego przewodnika, który ukazuje się już od 26 lat, podczas wywiadu w eleganckiej jadalni wyróżnionej gwiazdką Michelin restauracji Chez Bruce.

Nie ma oficjalnych statystyk dotyczących udziału pracowników zagranicznych w londyńskim handlu żywnością i napojami, ale niektórzy w branży szacują, że jest to ponad połowa, a nawet dwie trzecie. Londyńczycy są przyzwyczajeni do słyszenia szerokiej gamy akcentów, kiedykolwiek jedzą na mieście, kupują jedzenie na wynos lub idą do kawiarni.

Chociaż rząd nie ujawnił dokładnie, w jaki sposób chce zarządzać imigracją po Brexicie, wydaje się, że głównym celem polityki są surowsze ograniczenia dla niewykwalifikowanej siły roboczej, z większą liczbą możliwości dla wykwalifikowanych pracowników. To bardzo niepokoi Hardena.

„Tak, wszyscy zgadzamy się, że chcielibyśmy, aby jak najwięcej naukowców zajmujących się rakietami i neurochirurgów przeprowadziło się do Wielkiej Brytanii, ale branża hotelarska i turystyczna handel jest również niezwykle ważny. I generalnie opiera się na niewykwalifikowanej sile roboczej”, powiedział.

„To trudny temat do poruszenia, ponieważ w chwili, gdy to zrobisz, bardzo łatwo jest zostać zaatakowanym i usłyszeć, że w jakiś sposób osłabiasz lokalną siłę roboczą”.

Według oficjalnych statystyk średnia płaca kelnerów i kelnerek w Londynie wynosi 7.33 funta za godzinę, nieco powyżej ustawowej płacy minimalnej wynoszącej 7.20 funta dla osób w wieku 25 lat i starszych.

Bruce Poole, właściciel Chez Bruce i dwóch innych londyńskich restauracji, powiedział, że jego firma po prostu nie poradziłaby sobie bez pracowników z zagranicy, zwłaszcza z UE.

„Większość personelu jadalni pochodzi z Francji, Włoch, Hiszpanii, Niemiec i tak dalej” – powiedział podczas wywiadu w kuchni restauracji Chez Bruce, pośród brzęku patelni i zapachu świeżo pieczonej brioszki.

„Moim zadaniem było uspokoić ich tak bardzo, jak tylko mogłem, ale oczywiście nie wiem, co się wydarzy”.

Poole stwierdził, że zagraniczni pracownicy odegrali kluczową rolę w transformacji brytyjskiej kultury kulinarnej, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była przedmiotem żartów europejskich sąsiadów, a obecnie jest jedną z najbardziej zróżnicowanych i innowacyjnych na świecie.

„Słyszysz, jak ludzie mówią o rewolucji w restauracjach w Wielkiej Brytanii, szczególnie w Londynie, w ciągu ostatnich 20 lat” – powiedział. „To absolutnie zasługa ludzi, którzy pracują w tej branży. Zatrudniamy ludzi z całego miejsca i to zdecydowanie przyczynia się do zróżnicowanej kultury naszego jedzenia”.

(funty $ 1 = 0.8027)

Udostępnij ten artykuł:

Udostępnij to:
Współtwórca gościnny — opinia

Wyrażone opinie są wyłącznie opiniami autora i nie zostały zatwierdzone przez EU Reporter. Artykuł powstał bez jego zgody, a autor gwarantuje prawdziwość jego treści. EU Reporter nie wypłacił autorowi żadnego wynagrodzenia.

EU Reporter publikuje artykuły z różnych źródeł zewnętrznych, które wyrażają szeroki zakres punktów widzenia. Stanowiska zajmowane w tych artykułach niekoniecznie są stanowiskami EU Reporter. Zapoznaj się z pełną wersją EU Reporter Warunki i postanowienia publikacji aby uzyskać więcej informacji EU Reporter wykorzystuje sztuczną inteligencję jako narzędzie do poprawy jakości dziennikarskiej, wydajności i dostępności, przy jednoczesnym zachowaniu ścisłego nadzoru redakcyjnego, standardów etycznych i przejrzystości we wszystkich treściach wspomaganych przez AI. Zapoznaj się z pełną wersją EU Reporter Polityka AI po więcej informacji.

Trendy