EU
Tajlandia: UE wezwała do zaostrzenia sankcji wobec tajlandzkiej junty w proteście przeciwko „niedemokratycznej” konstytucji i referendum
Nowo zaprezentowany projekt konstytucji w Tajlandii został potępiony przez wiodącą międzynarodową grupę praw człowieka jako „parodia demokracji”. Potępiające komentarze Organizacji Praw Człowieka bez Granic (HRWF) pojawiły się po przedłożeniu rządowi Tajlandii ostatecznego projektu konstytucji, torując drogę do ogólnokrajowego referendum wyznaczonego tymczasowo na 7 sierpnia, pisze Martin Banks.
Projekt składający się z 279 artykułów został opracowany przez powołaną przez juntę Komisję ds. opracowania Konstytucji, której przewodniczy Meechai Ruchupan (na zdjęciu) i bez wkładu społeczeństwa obywatelskiego. Politycy z obu stron podziału politycznego w Tajlandii oraz grupy praw człowieka sprzeciwili się projektowi, który zawiera klauzule dotyczące 250-osobowego, w pełni powołanego Senatu, wybieranego ręcznie przez juntę.
Senat może zawetować ustawodawstwo rządowe, pozostanie w mocy przez „okres przejściowy” wynoszący pięć lat po wyborach, a każda poprawka do nowej konstytucji wymaga zgody jednej trzeciej senatorów.
Projekt oznaczałby również, że osoby spoza parlamentu (np. przywódca tajskiej junty Prayut Chan-o-cha) będą mogły zostać premierem.
Zgodnie z projektem każdy nowy gabinet miałby obowiązek „współpracy” z Krajowym Zgromadzeniem Sterującym Reformami (NRSA), organem powołanym przez reżim, który może inicjować projekty ustaw i rekomendacje.
Projekt zaleca również, aby kierowana przez juntę Krajowa Rada na rzecz Pokoju i Porządku (NCPO) zachowała władzę absolutną do czasu powołania nowego gabinetu i mogła w każdej chwili interweniować, aby ponownie przejąć całkowitą władzę. Dodatkowo nowy system wyborczy opierałby się na większej proporcjonalności, dając mniejszym partiom więcej mandatów, co rodzi przewidywania, że doprowadzi to do osłabienia rządów koalicyjnych.
Trybunał Konstytucyjny miałby także większe uprawnienia i byłby mianowany przez niewybieralną Izbę Senatorów, a personel wojskowy i urzędnicy państwowi otrzymaliby immunitet do czasu utworzenia nowego gabinetu.
Uwaga skupi się teraz na zbliżającym się referendum, które podobnie jak projekt karty spotkało się z ostrą krytyką, zarzucając, że nie zostanie przeprowadzone zgodnie z międzynarodowymi standardami wolności słowa, wolności informacji dla obywateli i wolności zgromadzeń.
Ponieważ zegar tyka przed głosowaniem tego lata, reżim oświadczył, że nie będzie dozwolona żadna działalność polityczna, a zgromadzenia powyżej pięciu osób będą zakazane. Istnieją również obawy, że referendum może zostać zatwierdzone zwykłą większością głosujących, a nie większością wszystkich zarejestrowanych wyborców.
Rząd wojskowy zakazał krytyki 105-stronicowej konstytucji przed jej publikacją w zeszłym tygodniu. Prayuth ogranicza wolność słowa w Tajlandii od czasu, gdy w maju 2014 r. stał na czele zamachu stanu, który obalił demokratycznie wybrany rząd i uniemożliwił publiczne protesty w połączeniu z innymi atakami na wolności obywatelskie. Publiczny sprzeciw i krytyka rządów wojskowych mogą prowadzić do okresów „korekty nastawienia”, a według najnowszego opracowania do przymusowych kursów szkoleniowych dla polityków, którzy dopuścili się recydywizmu i różnych grup, które odmawiają podporządkowania się linii junty. Dane rządowe podały, że osoby, które „nie zachowały się” po wielokrotnym wezwaniu w celu „zmiany postawy”, będą musiały przejść intensywny „kurs szkoleniowy”. Najprawdopodobniej będą to dziennikarze, profesorowie uniwersyteccy, politycy, zwolennicy opozycji politycznej i studenci.
Chaturon Chaisang, kluczowa postać opozycyjnej partii Pheu Thai, określił tę inicjatywę jako „niewiarygodną”, dodając, że przypomina mu ona o metodach stosowanych przez kraje komunistyczne w celu kneblowania dysydentów. Partia Pheu Thai odrzuciła kartę, twierdząc, że narusza ona zasady demokracji i jest produktem rządu zainstalowanego w wyniku zamachu stanu. Partia wezwała wyborców do głosowania przeciwko projektowi w publicznym referendum.
W projekcie nie określono, co będzie dalej, jeśli zostanie odrzucony w referendum, co wzbudziło obawy, że tajska armia po raz kolejny będzie chciała majstrować przy regułach gry w celu uzyskania korzystnego dla siebie wyniku politycznego. Najnowsze sygnały junty wskazują, że wybory, zapowiadane po raz pierwszy na koniec 2015 roku, odbędą się około połowy 2017 roku. Jednak niezależni obserwatorzy, w tym Willy Fautre, dyrektor HRWF z siedzibą w Brukseli, twierdzą, że wybory na mocy nowej karty, która „skutecznie odbiera całą władzę wybieranym urzędnikom” nie są powrotem do demokracji, co jest fatalnym błędem, który UE powinna przyznać .
Krytycy ostro zareagowali zarówno na projekt konstytucji, jak i na zbliżające się referendum. Fautre powiedział: „Ogłoszone referendum jest parodią demokracji, ponieważ wszystkie ograniczenia nałożone przez juntę wojskową na podstawowe wolności pozostaną w mocy. Żadna publiczna debata na temat najnowszego projektu nie będzie dozwolona bez zgody rządu. UE powinna potępić manipulacje stosowane przez reżim w celu utrzymania się przy władzy i zaostrzyć swoje sankcje
Dalszy komentarz pochodzi od Frasera Camerona, dyrektora Centrum UE-Azja, szanowanego zespołu doradców z siedzibą w Brukseli, który powiedział: „Projekt konstytucji jest kpiną z demokracji. Wojsko musi wrócić do koszar i przestać ingerować w politykę Tajlandii”. W innym miejscu Sunai Phasuk z Human Rights Watch powiedział: „Próbujemy pociągnąć juntę do odpowiedzialności za jej własne zobowiązanie dotyczące powrotu cywilnych demokratów do Tajlandii, ale ten projekt karty pokazuje coś wręcz przeciwnego. Nie daje żadnej obietnicy demokracji transformacji, a raczej przedłużenia kontroli nad wojskiem”.
Ambasador Holandii w Tajlandii Karel Hartough podczas swojego spotkania z Prayutem 25 lutego potwierdził potrzebę przeprowadzenia wolnych i uczciwych wyborów. Podkreślił także potrzebę włączającego procesu konstytucyjnego i pełnego przywrócenia wolności słowa, zgromadzeń i innych podstawowych praw człowieka oraz standardów międzynarodowych. Holandia jest obecnym sprawcą prezydencji UE.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ESDZ) odmówiła komentarza w sprawie „wewnętrznej sprawy”, podkreśliła jednak znaczenie przeprowadzenia w Tajlandii „uczciwych i wolnych wyborów”.
Tymczasem Stany Zjednoczone ponawiają swój apel do junty rządzącej Tajlandii o przywrócenie demokracji i poszanowanie wolności i praw. Sarah Sewell, podsekretarz stanu USA ds. bezpieczeństwa cywilnego, demokracji i praw człowieka, przedstawiła takie żądanie podczas spotkania w zeszłym tygodniu z Prayutem Chan-o-cha podczas czterodniowej wizyty w Tajlandii.
Udostępnij ten artykuł:
EU Reporter publikuje artykuły z różnych źródeł zewnętrznych, które wyrażają szeroki zakres punktów widzenia. Stanowiska zajmowane w tych artykułach niekoniecznie są stanowiskami EU Reporter. Zapoznaj się z pełną wersją EU Reporter Warunki i postanowienia publikacji aby uzyskać więcej informacji EU Reporter wykorzystuje sztuczną inteligencję jako narzędzie do poprawy jakości dziennikarskiej, wydajności i dostępności, przy jednoczesnym zachowaniu ścisłego nadzoru redakcyjnego, standardów etycznych i przejrzystości we wszystkich treściach wspomaganych przez AI. Zapoznaj się z pełną wersją EU Reporter Polityka AI po więcej informacji.
-
Izrael3 dni temuMinistrowie spraw zagranicznych UE omówią możliwości ograniczenia handlu ze społecznościami izraelskimi w Judei i Samarii
-
Papierosy2 dni temuEuropejska operacja rozbija nielegalną siatkę tytoniową w Hiszpanii o wartości 10 mln euro
-
Kaszmir2 dni temuLekcją Srebrenicy jest zapobieganie. Dlaczego świat nie stosuje jej w Kaszmirze?
-
GospodarkaDzień 1 temuALROSA ponownie wybiera Radę Nadzorczą z minimalnymi zmianami
